21.04.2021

„(Nie) płacz, kochanie”. Znasz ten tekst, Rodzicu?

Rodzice, gdy chcą uspokoić swoje dziecko, często w dobrej wierze mówią „nie płacz”. Prawdopodobnie sami słyszeliśmy te słowa wiele razy od swoich rodziców. Dlaczego więc chcę opowiedzieć o tym, że nie powinniśmy tak mówić? Dlatego, że płacz bywa potrzebny i dobry.

Dlaczego dzieci płaczą?

Powody płaczu malucha mogą być różne, zaczynając od tych, na które jako rodzice mamy wpływ, kończąc na problemach, w których możemy dziecku jedynie towarzyszyć. Nowonarodzone dziecko płacze głównie z powodu niezaspokojonych potrzeb fizjologicznych. Będzie płakało, gdy zabraknie mu pokarmu, snu, poczuje dyskomfort termiczny lub fizyczny (na przykład konieczność zmiany pieluszki).

Inną przyczyną płaczu może być potrzeba bliskości, która u małych dzieci jest ogromna i nie należy jej lekceważyć. Zwykle kojąca obecność rodzica i jego szybka reakcja zapewniają ukojenie. Dziecko może też płakać z powodu potrzeb psychicznych. Sygnalizuje nadmiar lub niedobór bodźców. Taki płacz może służyć uwolnieniu napięcia, stresu czy emocji ostatnich dni. Dla rodziców może być to najtrudniejszy rodzaj płaczu, mogą czuć bezradność, ponieważ nic nie pomaga. Jedyne, co wtedy można zrobić, to towarzyszyć. Tylko tyle i aż tyle. Być blisko.

Dla nowonarodzonego dziecka płacz jest jedynym sposobem, aby komunikować się ze światem. W ten sposób wyraża swój dyskomfort, potrzeby, a także cały trud adaptacyjny. W pierwszych trzech miesiącach życia maluch płacze więcej, ponieważ jego mózg nie radzi sobie jeszcze ze wszystkimi bodźcami. Istnieje zasadna teoria „czwartego trymestru”, która wyjaśnia to zjawisko. Mówi ona o tym, że w toku ewolucji ludzki mózg powiększał się, a razem z nim czaszka człowieka. Ciąża u prehistorycznych kobiet prawdopodobnie trwała dłużej niż obecnie, dzięki czemu dzieci przychodziły na świat bardziej „gotowe”. Natomiast noworodek homo sapiens ma na tyle dużą czaszkę, że już po 9 miesiącach ciąży musi się urodzić, aby zmieścić się w kanale rodnym. Porównując ludzkiego noworodka z młodymi innych gatunków, można dostrzec, jak bardzo jest bezradny i całkowicie zależny od opiekunów. Czas pierwszych trzech miesięcy życia dziecka określa się z powodu niedojrzałości właśnie „czwartym trymestrem”. Zrozumienie tego zjawiska jest także drogą do akceptacji płaczu maleństwa, a to wspiera budowanie bliskiej relacji z dzieckiem.

„Płacz to narzędzie do tworzenia więzi”

W rodzicielstwie bliskości mówi się, że „płacz to narzędzie do tworzenia więzi”. Na czym zatem polega ten mechanizm? Za każdym razem, gdy rodzic odpowiada na płacz swojego malucha, to tak jakby dokładał kolejną cegiełkę do jego poczucia bezpieczeństwa. Dziecko buduje w sobie przekonanie, że może liczyć na bliskie osoby. Jednocześnie w jego mózgu utrwalają się połączenia między komórkami związane z tym, że jego dyskomfort jest dla rodziców ważny, że jest zauważane. Można w tym kontekście spojrzeć na płacz dziecka jako okazję do nawiązania relacji z maluchem od pierwszych chwil. Każda czuła odpowiedź rodzica, jego obecność, troska o dziecko to kroki do budowania bezpiecznej więzi między Wami.

Dlaczego rodzice uciszają płacz?

Trudno jest słuchać płaczu swojego dziecka. Choć fizjologicznie jest to dźwięk, który ma zachęcać do reakcji, a nie ucieczki, to długotrwałe narażenie na ten dźwięk wywołuje w dorosłych negatywne reakcje. Wynika to z różnych czynników. Może być to związane z empatią, niepokojem o stan malucha. Pomocna może być świadomość, że płacz nie musi być uciszony, tylko „zaopiekowany”. Inaczej mówiąc, jeśli postaramy się znaleźć przyczynę płaczu i spróbować ja zniwelować, on sam ustanie.

Drugą kwestią są przekonania na temat płaczu, które wynosimy z własnego dzieciństwa. To, w jaki sposób nasi rodzice reagowali na płacz, może budzić podświadomą chęć podobnej odpowiedzi. Również dorośli z historią własnego „niezaopiekowanego” płaczu z czasów dzieciństwa mogą odczuwać wyjątkową złość, słysząc kwilenie dziecka, gdyż wywołuje to przykre wspomnienia.

Mamy także zakodowane różne przekonania dotyczące płaczu, nie zawsze prawdziwe. Jednym z mitów jest założenie, że dziecko „wymusza” coś płaczem, że jest to sposób „szantażu”. Jeśli rodzice tak odbierają ten rodzaj płaczu, rzeczywiście, będą im towarzyszyć negatywne emocje. Dzieci płaczą, by okazać swoje emocje i potrzeby.

Dlaczego nie powinniśmy mówić „nie płacz”?

Gdy dziecko płacze, jest smutne, a rodzic od razu odczuwa potrzebę ukojenia smutku. Pierwsze słowa, które cisną się na usta to te, które sami słyszeliśmy wiele razy: „nie płacz”. Jednak ten komunikat nie jest dla malucha wspierający. Dziecko odczuwa dyskomfort lub czuje potrzebę płaczu, ale odbiera komunikat, że rodzice mają inne oczekiwania.

Po pierwsze maluch nie umie jeszcze kontrolować swoich reakcji na tyle, aby świadomie spełnić tę prośbę. Po drugie przeżywa sprzeczność w swoich odczuciach i w oczekiwaniach rodziców, a to może uruchomić mechanizm tłumienia własnych potrzeb i emocji. Skoro bliskie osoby negują wyrażanie dyskomfortu, dziecko traci zaufanie do sygnałów swojego ciała i ich interpretacji.

Reaguj i bądź blisko.

Czasem rodzice stawiają sobie za cel, aby jak najszybciej uciszyć płaczące dziecko. Niestety to często nie działa, więc włącza się poczucie porażki u opiekunów. Tymczasem płacz nie jest związany z nieudolnością ich działań. Jeśli skupią się na tym, aby odpowiadać na potrzeby dziecka oraz być przy nim, gdy płacze, towarzyszyć w trudnych emocjach – jeśli tylko są blisko, to zawsze odnoszą rodzicielski sukces. Tym bardziej, że towarzysząc maluchowi zbudują z nim więź.

Warto wiedzieć, że płacz miewa dwie fazy.

Pierwsza ma na celu przywołanie opiekuna i ma w nim uruchomić chęć pomocy. Natomiast druga faza może wprawiać dorosłych w złość i powodować stres, zmienia się jego brzmienie, a malucha trudniej jest uspokoić. Płacz nie dotyczy już tylko potrzeby, a wyraża rozżalenie, rozczarowanie i bezradność dziecka wobec długiego braku odpowiedzi na wołanie. Jeśli rodzic często reaguje już pierwszej fazie, dziecko wykazuje większą cierpliwość, bo wie, że może liczyć na odpowiedź opiekuna. Jest gotowe pozostać w pierwszej fazie dłużej, żeby poczekać na jego reakcję.

Nie każdy płacz można ukoić. Czasem jest on związany z uwolnieniem napięcia, wynika to z fizjologii. W ludzkich łzach wykryto hormon stresu, czyli kortyzol. Dla małego dziecka płacz może  być głównym narzędziem dla ujścia trudnych emocji. Jeśli rodzice nie pozwalają mu w ten sposób ich wyrazić, może to skutkować nawet problemami zdrowotnymi, takimi jak bóle brzucha czy lęki.

Jak towarzyszyć maluchowi w płaczu?

Używanie wspierających słów może wydawać się zbędne w przypadku najmniejszych dzieci, jednak już sam kojący głos rodzica prawdopodobnie będzie pomocny. Dodatkowo może być to uspokajające dla samego opiekuna! Przygotowanie odpowiednich słów wcześniej również jest przydatne, ponieważ w silnych emocjach może być trudno takie ułożyć. Przykładami takich komunikatów są: „Jesteś bezpieczny/a”, „Jestem obok ciebie”, „Słyszę twój płacz”. Będą one dla dziecka bardziej wspierające niż cisnące się na usta „nie płacz”.

Podsumujmy najważniejsze wskazówki:

  • Zareaguj już w pierwszej fazie płaczu.
  • Nie staraj się uciszyć dziecka, być może maluch potrzebuje tego płaczu.
  • Daj dziecku odczuć swoją obecność – podejdź blisko, mów do niego spokojnym słowem, dotykaj, jeśli nie protestuje.
  • Zamiast mówić: „nie płacz”, możesz powiedzieć „jestem przy tobie”.
  • Nie zostawiaj dziecka samego, żeby się „wypłakało”.

Odpowiadanie na potrzeby dziecka jest bardzo ważne dla jego prawidłowego rozwoju, a także dla Waszej relacji. Towarzyszenie dziecku w płaczu nie jest dla rodziców łatwe, jednak warto podjąć ten trud. Uważność na potrzeby dziecka i zapewnienie mu bliskości w trudnych chwilach jest dla niego bezcenną lekcją na przyszłość.

 

Zdjęcia: Joanna Górny