08.03.2021

Siła kobiet!

Nikt tak dobrze nie zrozumie kobiety, jak druga kobieta – znacie to zdanie? Dużo mówi się o tym, aby kobiety wspierały się wzajemnie zamiast krytykować, dodawały sobie skrzydeł zamiast je podcinać i motywowały do działania. Każda z nas ma marzenia, cele i pasje. Czasami trzeba tylko iskierki, która sprawi, że odważymy się podjąć krok ku ich realizacji. Chcemy Wam przedstawić kilka historii kobiet, które idą ramię w ramię na co dzień prowadząc wspólne projekty i wspierając się.

Trzy mamy, czworo dzieci i biżuteryjny biznes.

To się nazywa siostrzeństwo! Trzy siostry: Sylwia, Monika i Izabela, mimo różnic wieku świetnie się rozumieją. Stworzyły razem firmę Miss Quote, która jest tak charakterystyczna, że zyskała grono wiernych fanek. Łączy ich życie zawodowe oraz prywatne i na obu tych płaszczyznach dziewczyny bardzo się wspierają.

Miss Quote to bardzo różnorodna biżuteria. Od mocnych po delikatne akcenty. Domyślam się, że każda z sióstr dokłada tutaj swoja cegiełkę.

Tak, oczywiście. Tak było od samego początku. Mimo, że mamy bardzo podobne poczucie estetyki, to każda z nas wkłada coś od siebie w nasze projekty i też każda ma swoją ulubioną biżuterię z kolekcji Miss Quote. Lubimy się wyróżniać i tworzyć coś czego nie ma na naszym rodzimym rynku. Mamy na tym punkcie małego bzika (uśmiech).

Zgadzacie się ze sobą w 100% czy bywa, że iskrzy?

Jesteśmy osobami bardzo ekspresyjnymi, podobno głośnymi – wszyscy nam na to zwracają uwagę (uśmiech) – i temperamentnymi, więc nie trudno się domyślić, że często iskrzy. Jednak dzięki temu szybko oczyszcza się atmosfera i wszystko mamy wyjaśnione. Nie ma czasu na dłuższe spory, ponieważ mamy bardzo dużo pracy i innych obowiązków w ciągu dnia. Nie chcemy tracić energii na nieporozumienia.

Skąd pomysł na to, aby spróbować wspólnie sił i stworzyć tak rodzinny, siostrzany biznes?

Mimo sporej różnicy wieku jaka nas dzieli zawsze miałyśmy ze sobą bardzo dobry kontakt i wiedziałyśmy, że w przyszłości chcemy wspólnie pracować. Chciałyśmy stworzyć autorską markę. Jesteśmy typami osób kreatywnych, które cenią sobie wolność i decyzyjność w pracy. Same często zastanawiamy się jak to się stało, ale chyba przez spore doświadczenia życiowe i problemy, które musiałyśmy razem rozwiązywać sprawiły, że tak mocną mamy ze sobą więź. Zupełnie nie bałyśmy się wejść razem we wspólny biznes.

Co dla Was oznacza siostrzeństwo?

Szczerość, przyjaźń, miłość, poczucie bezpieczeństwa. Cokolwiek w życiu każdej z nas by się nie przytrafiło, to zawsze możemy liczyć na zrozumienie i pomoc.

Jesteście mamami czy w tym temacie także mocno sobie kibicujecie i wymieniacie doświadczeniami?

Oj tak, jesteśmy mamami na pełnym etacie. Zaczynałyśmy budować naszą markę w mieszkaniu z dwójką małych dzieci, a teraz jest ich już czwórka. Z czego dwójkę 1,5 rocznych maluchów mamy miesiąc po miesiącu (uśmiech) i to już jest spore wyzwanie logistyczne oraz życiowe przy prowadzeniu firmy. A teraz jeszcze sklepu stacjonarnego. Zawsze sobie kibicujemy, dzielimy się opieką i obowiązkami oraz wymieniamy się bezcennymi radami i doświadczeniami rodzicielskimi. Jesteśmy jak dobrze funkcjonujący organizm – jak dwie pracują, to trzecia ogarnia młodszych chłopaków, przygotowuje posiłki. Odbieramy sobie dzieci ze szkół, robimy nawzajem zakupy, wszystko, aby ułatwić sobie życie i pracę. I to jest nasz GIRL POWER (uśmiech).

Teściowa i synowa – modowy duet doskonały.

Marta Majchrzak i jej teściowa Gosia, z którą tworzą duet Be Smart są zgodne i świetnie współpracują. Każda z nich wprowadziła do wspólnego projektu swoje doświadczenia i przekuła sympatię w dobrą energię.

Jak doszłyście to tego, że chcecie razem spróbować swoich sił w biznesie? Nie którzy myślą pewne, że to charakternie nie do pogodzenia: synowa i teściowa.

Chyba należy zacząć od tego, że znamy się z Gosią (teściową) już ponad 15 lat, a wspólny biznes prowadzimy od 7 – miałyśmy zatem dużo czasu, aby poznać się, polubić, a przede wszystkim wpaść na pomysł by działać wspólnie. Teściowa jest z wyksztalcenia prawnikiem, ja także skończyłam studia niezwiązane z modą i projektowaniem. Jednak temat szycia odzieży połączył nas niemal od początku.

Otóż Gosia od zawsze lubiła jeździć po hurtowniach, wyszukiwać ciekawe materiały, z których następnie wraz z zaprzyjaźnioną krawcową odszywała proste, klasyczne fasony. Ja z kolei, jako że jestem dość wysoka, często miałam kłopot w sieciówkach na przykład: z długością sukienek. Teściowa od razu pośpieszyła mi z pomocą – zaczęłam także korzystać z usług krawcowej, coraz bardziej interesując się i doceniając takie możliwości. Następnie uszyłyśmy wspólnie moją suknię ślubną (na 20 przymiarek!), a tuż po ślubie założyłyśmy już razem firmę. Więc odpowiadając na pytanie – połączenie sił (akurat synowa i teściowa) było w naszym przypadku oczywistym działaniem, a więzy rodzinne tego połączenia to tylko miły dodatek – łamiący stereotyp.

Która z Was wpadła na ten pomysł pierwsza i jaka była reakcja?

Pamiętam to jak dziś. To był 6 stycznia 2014 roku, odwiedziła mnie moja mama, z którą rozmawiałam o mojej ówczesnej pracy i niezadowoleniu z nią związanym. Mówiłam jej wtedy, że czuję, że powinnam zająć się czymś na własną rękę, że czuję, że chciałabym spróbować własnych sił z marką odzieżową – wtedy myślałam o ubraniach dla dzieci. Mama szybko zasugerowała, że z odzieżą dziecięcą nie mam żadnego doświadczenia, a przecież wraz z Gosią od dłuższego czasu szyję ubrania dla siebie – często wybierając kroje dokładnie te same co ona – zatem właśnie wtedy zrodził się pomysł marki odzieżowej proponującej klasyczne i proste fasony, dobre dla każdej kobiety niezależnie od wieku. Zadzwoniłam do Teściowej i zaproponowałam, abyśmy stworzyły krótką kolekcję i wystawiły się na kwietniowych targach Slow Fashion – Gosia nie zastanawiając się długo odpowiedziała – Jasne! Od tego się zaczęło.

Jak Wam się razem współpracuje? Bywa wybuchowo czy jesteście duetem, który dochodzi do porozumienia z łatwością?

Może zabrzmi to nierealnie, ale mamy bezproblemowe relacje. Od początku podział ról był naturalny, nie trzeba było szczególnie tych kwestii omawiać. Gosia zgodnie z doświadczeniem odpowiedzialna była za kontakt z hurtowniami materiałów oraz za nadzór pracowni i całą kontrolę szycia, ja natomiast za wszelkie kwestie związane ze sprzedażą i sklepem internetowym, a także profilami naszej marki w mediach społecznościowych oraz promocję. Obie natomiast wraz z naszą konstruktorką odzieży przygotowujemy nowe projekty i decydujemy co będzie w kolekcjach. Obecnie funkcjonowanie naszej marki zmienia się z roku na rok, rozwijamy się i mamy kilku podwykonawców i stale współpracujące z nami osoby – jednak jedno jest niezmienne- potrafimy dyskutować ze sobą, znajdować kompromis i wciąż słuchamy intuicji.

Jak rozumiecie wzajemne wspieranie się? Co jest waszym zdaniem istotne?

Zaufanie jest tutaj kluczem. Przez to, że jesteśmy w różnym wieku patrzymy na wspólne działania z odmiennych perspektyw. Gosia bardzo wspiera mnie w szalonych pomysłach, które miewam i nie boi się nowoczesnych rozwiązań, a z kolei dzięki niej każda kolekcja ma Tez propozycje klasyczne i stonowane kolorystycznie. Śmiało możemy powiedzieć, że każda z nas bardzo szanuje zdanie tej drugiej. Dzieki temu już od 7 lat udaje nam się tworzyć modę, która łączy pokolenia (uśmiech).

Dwie prawniczki, mamy i misja pomocy innym kobietom.

Her Impact tworzą dwie prawniczki, mamy, z różnymi pasjami i zainteresowaniami. Stworzyły razem platformę społecznościową, której głównym celem jest pomaganie innym kobietom na rynku pracy.

Her Impact to platforma, którą założyły kobiety. Skąd pomysł na taką działalność?

Her Impact  to platforma społecznościowa, której celem jest inspirowanie, edukowanie, a także wspieranie kobiet na rynku pracy. Docelowo na platfromie znajdą się cztery ścieżki. Pierwsza najważniejsza her path oparta na teście kompetencji wkrótce będzie dostępna. Ponadto w zakładce her skills dostępne są artykuły, podcasty, webinary; tworzone przez ekspertów Her Impact. Dodatkowo warto wspomnieć o licznych inicjatywach na przykład: projekt mentoringowy, czy cztery linie podcastowe. Aplikacja webowa powstała w odpowiedzi na globalny problem społeczny, jakim jest słaba pozycja kobiet na rynku pracy w porównaniu do mężczyzn oraz niski poziom aktywności zawodowej Polek. W dalszym ciągu spotykamy się z tym, że kobiety są niedoceniane, w szczególności na stanowiskach kierowniczych, a dysproporcja finansowa nadal się utrzymuje. Kobiecy empowerment był mi bardzo bliski, dlatego powstała pierwsza społeczność Young Women Leaders. Gdy jednak zauważyłam, że organizowane wydarzenia nie wpływają znacząco na sytuację zawodową kobiet w Polsce, wpadłam na pomysł stworzenia Her Impact, które pomimo powiązania z kobietami sukcesu, ma całkowicie odmienny sposób działania i cele.

Każda z Was ma swoje doświadczenie i przekonania. Jak pracuje Wam się razem na co dzień?

Magdalena Linke-Koszek: Jestem prawniczką, historyczką sztuki i jednocześnie mamą. A od marca jestem też twórczynią Her Impact.

Karolina Cwalina-Stępniak: A ja jestem dla odmiany prawniczką z wykształcenia, mamą, certyfikowanym coachem i mentorem. Razem z Magdą rozwijam Her Impact oraz cały czas działam ze swoimi indywidualnymi projektami, takimi jak książki czy podcasty, kanał na Youtube i tym podobne.

Każda z nas jest kompletnie inna pod względem osobowościowym, a mimo to świetnie się dogadujemy. Jesteśmy zgranym tandemem, który się doskonale uzupełnia.

Czy od początku miałyście wspólną wizję tego projektu?

Od momentu, kiedy się poznałyśmy, wiedziałyśmy, że to dopiero początek dalszych działań.  Od wielu lat współpracujemy z kobietami. Jesteśmy dobrymi obserwatorkami, chcemy pomóc kobietą i wykształcić pokolenie liderek na rynku pracy.

Co najbardziej Was zaskakuje w kobietach podczas pracy z nimi?

Większości kobiet zmaga się z problemami emocjonalnymi, a dokładnie z dużą wrażliwością. Do tego dochodzi brak pewności siebie, niewiara we własne możliwości i brak odwagi. Nie jest to związane z umiejętnościami, bo nawet kiedy kobiety mają wszystkie potrzebne kwalifikacje, by zaaplikować o daną pracę, to często tego nie robią, w środku nie czują się wystarczająco dobre.

Jak postrzegacie siostrzeństwo i kobiecą solidarność?

Siostrzeństwo to wspólnota, gdzie kobiety mimo różnych światopoglądów i doświadczeń życiowych są dla siebie bliskie i wzajemnie czerpią od siebie. Her Impact: Surround yourself with women who would mention your name in a room full of opportunities! Wiele słyszymy, że kobiety są wobec siebie nie lojalne. Trzeba to koniecznie zmienić. Gdy się wspieramy wszystkie na tym zyskujemy. Jesteśmy dumne, że tworzymy takie miejsce, w którym się wspieramy, inspirujemy i wzajemnie motywujemy do działania.

Bez względu na datę w kalendarzu starajcie się wygospodarować czas na chwilę dla siebie, na swoje pasje lub pomysły. Na relaks z książką lub spacer z przyjaciółką. I jeszcze jedno, nie wstydźcie się czasami poprosić o pomoc, gdy nie dajecie rady. To naprawdę pomaga, nie szkodzi. Bądźmy dla dobre i bądźmy dla siebie wsparciem. Zadzwoń do siostry, mamy, koleżanki lub babci i powiedz jej coś miłego.