30.06.2019

Pałac Sasino „OdNova” czyli historia ukryta w nadmorskim igliwiu

„Pałac? Taki prawdziwy, w którym mieszkają księżniczki? Wspaniale!” – takimi słowami zareagowała nasza młodsza część rodziny, a że czasem wspólnie lubimy sobie pomarzyć i pofantazjować to ochoczo przytaknęliśmy.

Nie mogliśmy doczekać się tego dnia. Perspektywa rodzinnego wyjazdu była bardzo przyjemna. Czas spędzony we czwórkę bez myślenia o obowiązkach i sprawach codziennych to coś czego potrzebowaliśmy. Przy obecnych upałach ciężko wytrwać wśród betonowej przestrzeni miasta, dlatego rozpatrywaliśmy kierunki, gdzie gości zieleń dając ochronę w postaci cienia. Wybraliśmy północ Polski z zachęcającym szumem bałtyckich fal. Wiem, że rozpoczęcie sezonu wiąże się z tłumami pędzącymi na plaże, jednak istnieją jeszcze takie miejsca, gdzie na spokojnie można rozłożyć koc czy przespacerować się piaszczystym brzegiem. Padło na Sasino, a w nim świeżutko otwarty obiekt Pałac Sasino „OdNova”.

Nadszedł dzień wyjazdu. Skrzętnie zapakowaliśmy się do samochodu Volvo. Duży bagażnik pomieścił nie tylko walizki i plecaki czteroosobowej rodziny, ale również niezliczoną ilość zabawek i przytulanek. Swoje miejsce znalazła nawet siatka na motyle! Wszystko gotowe? No to w drogę – przed nami wielogodzinna trasa prowadząca nad polskie morze. To zawsze zagwozdka dla nas rodziców, jak sprawić, aby nasze dzieci nie nudziły się podczas podróży. Szykujemy stos książek czy wymyślamy gry, które odwrócą uwagę od pozostałego czasu.

Samochód Volvo okazał się być idealny na tego typu podróż. Bardzo wygodne siedzenia, które można dostosować na wiele sposobów przez, co siedzenie nie jest męczące. Wnętrze samochodu cieszy oko – design na najwyższym poziomie. Dużym plusem jest system nagłośnienia. Czysta barwa i przyjemność z słuchania każdego dźwięku. Rodzice zachwyceni komfortem prowadzenia, osiągami oraz tym jak auto trzyma się drogi. Natomiast dla naszych dziewczynek ogromną frajdą okazał się być szyberdach, przez który, podczas postojów, mogły podziwiać błękit nieba.

 

I tak dojechaliśmy do Sasina – małej kaszubskiej wsi. Aby odnaleźć obiekt trzeba zboczyć z głównego turystycznego szlaku. Wśród nadmorskiej zieleni wyłania się piękny 200-letni pałac. „Pałac?” pomyślicie, że pewnie w charakterze dostojny i królewski. Jednak mimo rozmachu nie onieśmiela, a gościnnie wita każdego przybysza. Już po przekroczeniu pierwszego progu można się poczuć jak u siebie w domu. Wrota zapraszają, a my z zaciekawieniem odkrywamy nową przestrzeń.

Miejsce absolutnie zachwyca! Czuć ducha historii, ale w płynny sposób miesza się z obecnymi trendami. Wnętrza są dopracowane w każdym szczególe, z pietyzmem. Podstawą są jasne i neutralne kolory, a smaku dodają piękne i stylowe dodatki z charakterem – niczym wisienki na torcie. To połączenie minimalizmu ze szczyptą klimatu boho. Po cichu myślę, że gdyby taki pałacyk trafił w moje ręce to urządziłabym go w podobnym stylu.

To, co nas niewątpliwie urzekło to części wspólne. Pięknie wykonane, a przy tym pozwalające nam –  rodzicom, na chwilę oddechu. Na każdym kroku znajduję się coś przeznaczonego dla dzieci. Widać, że urządzając to miejsce, właściciele myśleli również o maluchach. Są foteliki, miejsce do zabawy, gdzie dzieci mogą dać upust swojej energii . W ogrodzie czeka plac zabaw, a po szaleństwach dzieci mogą się zrelaksować na małych leżaczkach przygotowanych specjalnie dla nich.

Miejsce znajduje się kawałek od morza, ale nie jest to problemem. W stronę plaży jeżdżą meleksy, które kursują codziennie, więc nawet najbardziej wymagające nóżki będą zadowolone. A podróż nimi to ogromna przyjemność dla dzieci! Nasze dziewczynki były zachwycone – wiatr wplatał się we włosy, a dookoła rozpościerały się nadmorskie widoki. Po krótkiej podróży czeka na nas jedna z ładniejszych plaż nad Bałtykiem. Aby się na nią dostać przechodzimy przez wydmowe lasy. Czuć zapach igliwia i bryzy morskiej. Przed nami rozpościera się czysta, niezaludniona i pełna drobnego, białego piasku plaża. Niczym z pocztówki! Panuje cisza i niebywały spokój. Szeroka linia brzegowa daje możliwość nie tylko na odpoczynek, ale różnego rodzaju rodzinne zabawy jak gra w piłkę czy berek. Można spacerować i skakać przez kłębiące się fale.

Siedzimy na plaży, jemy sezonowe owoce, a przez głowę przechodzi mi myśl, że chyba nie można sobie wyobrazić bardziej idealnego miejsca. Mimo dzielącej nas odległości od morza, warto „zgrzeszyć” taką podróżą.

Uwielbiam zatrzymywać codzienne chwile w niepowtarzalnych kadrach. Z każdego wyjazdu przywożę mnóstwo niewymuszonych zdjęć, w których zamykam wspomnienia. Podczas naszego nadmorskiego wypadu towarzyszy nam aparat Olympus Pen – mały podręczny aparat, który potrafi robić cuda. Idealny do schowania do plecaka czy torebki, dzięki czemu nie potrzeba brać kolejnego bagażu. Szereg funkcji pozwala na ustawienie aparatu zgodnie ze swoimi preferencjami. Dla osób, które nie są zaznajomione z fotografią mają od razu automatycznie ustawione tryby, które można dostosować do panujących warunków na zewnątrz czy wewnątrz pomieszczenia. Dodatkowo aparat, sam w sobie, cieszy oko. Jego skórzane obicie wraz ze srebrnymi dodatkami nadają mu eleganckiego wyglądu.

Pałac Sasino „OdNova” to miejsce, które czerpie z tradycji, ale w nowy sposób. Jest świetnym wyborem dla rodzin z dziećmi, jak i dla samych dorosłych. Na terenie obiektu odbywają się lekcje jogi czy hawajskie masaże Lomi Lomi Nui, a pierwszego lipca rusza Restauracja Smakuj Odnova, której specjały zadowolą najbardziej wymagające podniebienia.

To była niezapomniana przygoda, mamy nadzieję, że wkrótce tam wrócimy.

Za piękne zdjęcia dziękujemy Oli Nadolny, a za pomoc w realizacji artykułu naszym partnerom: Volvo Drywa, Olympus Polska, oraz Pałac Sasino Odnova.