17.11.2020

„Bycie rodzicem wcześniaka będzie trudniejsze, ale równie piękne”

17 listopada obchodzimy Międzynarodowy Dzień Wcześniaka, wyjątkowy dzień dla każdej mamy, która przywitała na świecie swoje dziecko o wiele wcześniej niż planowano. Stres, niepewność i lęk o zdrowie i życie malucha zapisuje się w pamięci na zawsze. O tym, jak nauczyć się być rodzicem wcześniaka i jak zmieniła się codzienność na oddziale w czasach epidemii, rozmawiamy z mgr Anną Krauze, położną na Pododdziale Wcześniaków i Intensywnej Terapii Noworodka w Szpitalu im. Świętej Rodziny w Warszawie.

„Musicie nauczyć się być rodzicami wcześniaka” – co dla Ciebie oznacza to zdanie?

Już początek bycia mamą wcześniaka mocno różni się od sytuacji, kiedy na świat przychodzi dziecko w terminie. Noworodek urodzony przedwcześnie musi spędzić w szpitalu o wiele więcej czasu, niż byśmy tego chcieli. Później wiąże się to z ograniczeniem lub zakazem odwiedzania bobasa w domu, więc nie jest tak, że babcia, dziadek, ciocia i wujek mogą go przywitać na świecie. Są także ograniczenia w szpitalu, kiedy dziecko przebywa na OIOM-ie noworodkowym. W „przedcovidowych” czasach mogli tam wejść tylko mama i tata. W tej chwili na oddział może wejść tylko mama, więc początek rodzicielstwa mocno różni się od początków życia zdrowego, donoszonego dziecka i jest to zwiastunem tego, co czeka rodziców wcześniaka.
Kolejną kwestią są wizyty kontrolne. W przypadku donoszonego noworodka jest to wizyta kontrolna u pediatry i wizyta położnej. W przypadku wcześniaka, jeżeli mama i dziecko będą już poza szpitalem, czeka ich wizyta położnej środowiskowej, o ile dziecko nie ukończyło 4 tygodnia życia. Jeśli dziecko będzie dłużej na oddziale, to oznacza, że mama po powrocie do domu z wcześniakiem zostaje praktycznie sama. Ma do zorganizowania wiele wizyt kontrolnych,m. in. do okulisty, fizjoterapeuty, neurologa czy poradni audiologicznej. I tutaj następuje paradoks, bo z jednej strony mówimy, że należy unikać spotkań w większym gronie, a w momencie kiedy idziemy na wizytę kontrolną, do poradni lekarza specjalisty czeka kilkanaście dzieci. Także odpowiadając na Twoje pytanie, bycie rodzicem wcześniaka oznacza, że to rodzicielstwo będzie trudniejsze, ale równie piękne. Warto pamiętać o tym, że gdy wcześniak rozwija się prawidłowo, to jest to tylko fragment życia. Wizyty lekarskie się skończą i będzie można w pełni cieszyć maluchem.

Laktacja to niełatwy temat dla mam wcześniaków. Dlaczego jest tak ważne, aby mleko ściągać od razu?

Karmienie naturalne jest bardzo ważne dla każdego noworodka. W przypadku wcześniaków ma kolosalny wpływ na stan zdrowia malucha. Każda mama produkuje unikatowe mleko dla swojego dziecka. W związku z tym, mleko mamy wcześniaka ma inny skład, żeby był lepiej dopasowany do jego potrzeb na tym etapie życia. To naprawdę ważne, żeby mama ściągała mleko regularnie, ponieważ nie ma możliwości aby maluch stymulował pierś – to co zrobiłby donoszony noworodek, więc musimy zastąpić to laktatorem. Co 3 godziny, zarówno w dzień jak i w nocy należy odciągać mleko, żeby jego produkcja ruszyła, a ilość była wystarczająca dla malucha.
Walczymy o laktację nie bez powodu. Żadna mieszanka nie zastąpi mleka mamy – to ono pomaga wracać dziecku do zdrowia. Mamy już możliwość korzystać z kobiecego mleka bankowanego, które jest oczywiście specjalnie przygotowywane i pasteryzowane, a przede wszystkim jest mlekiem od dawczyń, a więc “ludzkim”. Jednak zawsze na pierwszym miejscu stawiamy mleko mamy wcześniaka. Za każdym razem dbamy o to, aby to mleko własnej mamy było pierwszym, co trafi do żołądka takiego maluszka. Jeśli są to tylko krople, “pędzlujemy” nimi buzię dziecka, bo wartościowe składniki pokarmu kobiecego wchłaniają się także przez śluzówki.
Oczywiście muszę wspomnieć, że laktacja, mimo że ważna i warta każdej kropli, czasami jest niemożliwa do wystymulowania. Jeśli jest to dla mamy zbyt frustrujące czy uciążliwe, nie możemy ryzykować jej zdrowia i samopoczucia dla utrzymania laktacji za wszelką cenę. Oprócz mleka, dziecko potrzebuje szczęśliwej i spokojnej mamy. Usłyszałam kiedyś od koleżanki mgr Joanny Mróz, że “nieważne jak karmisz, ważne jak kochasz”. Warto o tym pamiętać.

Prawdą jest, że nikt nie zrozumie mamy wcześniaka tak, jak mama dziecka z inkubatora obok. Jak przełamać strach i porozmawiać, pożalić się mamie na oddziale, która jest tuż obok?

Siedząc na sali z innymi mamami warto zapytać najpierw o imię malucha, później o to, w którym tygodniu się urodziło maleństwo, aby zmniejszyć dystans. Wspólna codzienność i zmagania się z tymi samymi trudnościami bardzo zbliża mamy wcześniaków do siebie. Wspólne ustawianie budzika (jeśli są razem na sali),  wspólne odciąganie mleka w pokoju laktacyjnym, wspólna pora kangurowania dzieci – takie codzienne rytuały stają się ogromnym wsparciem dla każdej z mam. Często są to znajomości, które wychodzą poza mury szpitala i kobiety pomagają sobie, wymieniając się doświadczeniami, czy polecając sobie sprawdzonych specjalistów.

Jedną z powtarzających się rzeczy w historiach mam wcześniaków jest strach przed dotknięciem dziecka i mówieniem do niego. Opowiedz proszę, jak pozytywny ma to wpływ na maluszka?

Dotyk jest jednym z ważniejszych czynników rozwoju dziecka. Jego skóra jest bardzo wrażliwa, dużo wrażliwsza niż osoby dorosłej. Przy oswajaniu mamy z wcześniakiem, stosujemy metodę małych kroczków. Kiedy przychodzi pierwszy raz na oddział, zachęcamy ją żeby dotknęła malucha, położyła dłoń na jego klatce piersiowej, główce lub na pleckach. Tak, aby powoli zapoznała się z dotykaniem dziecka, z jego maleńkością. W tym samym momencie dziecko oswaja się z dotykiem mamy. Bardzo ważne, w przypadku wcześniaków, jest budowanie pozytywnych skojarzeń związanych z takim kontaktem. Częste zabiegi, pobieranie krwi czy zakładanie wenflonów, powoduje, że maluchy mają mało “kojących” doświadczeń, kiedy są dotykane. Dzięki kontaktowi z mamą, mogą się przekonać, że świat jest przyjazny a dotyk mamy kojący. Im więcej czasu mija od porodu, a stan dziecka się polepsza, tym możemy pozwolić sobie na więcej, czyli na kangurowanie. Każda mama jest inna i potrzebuje innej ilości czasu, aby nauczyć się prawidłowo obchodzić z takim maleństwem. Przy pierwszej wizycie jednej mamie wystarczy tylko patrzeć na malucha, druga jest już gotowa na dotykanie. Warto podkreślić, żeby to nie było delikatne głaskanie, tylko dotykanie całą otwartą ciepłą dłonią – taki kontakt  jest dla dziecka zdecydowanie przyjemniejszy.

Są opinie, że wielotygodniowy pobyt w szpitalu mocno nadszarpnie mamie wcześniaka samopoczucie, relacje z partnerem i dziećmi, które czekają w domu. Podobno te kobiety, które wyjdą do domu dopiero rosną w siłę. Jakie są Twoje obserwacje w tej kwestii ?

Jeśli chodzi o relacje z partnerem i dziećmi, to na pewno w tym okresie są narażone na pewne turbulencje. Mama ma zajętą głowę myśleniem o wcześniaku, jest zestresowana samym faktem urodzenia malucha przedwcześnie – to nie są sprzyjające okoliczności do dbania o innych ani siebie. Dużą rolę odgrywa wtedy partner, jako dorosła i odpowiedzialna osoba musi się wykazać cierpliwością i zrozumieniem dla kobiety. Na naszym oddziale są książeczki dla starszego rodzeństwa, które można czytać dzieciom w domu i które wyjaśniają, dlaczego młodsze rodzeństwo jest w inkubatorze, dlaczego jest wciąż w szpitalu i dlaczego nie mogło wrócić z mamą do domu. Często jest tak, że zestresowane i tęskniące za swoimi starszymi dziećmi mamy, zaczynają produkować pokarm w momencie, gdy wracają do domu. Kiedy przytulą starsze dziecko, spędzają z nim więcej czasu, są w swoim domowym zaciszu, śpią w swoim łóżku, mogą przytulić się do partnera – wtedy laktacja rusza pełną parą. Każde z dzieci potrzebuje mamy, więc trzeba znaleźć swój złoty środek. Warto też zwrócić uwagę, żeby mama pamiętała i dbała o swoją głowę. U nas w szpitalu jest możliwość rozmowy z psychologiem, zachęcam do podzielenia się z nim swoimi odczuciami i emocjami.

Pandemiczna rzeczywistość ma kolosalny wpływ na działalność szpitali. Jak odbija się na codzienności oddziału dla wcześniaków i na co muszą przygotować się rodzice?

U mnie na oddziale, pandemia spowodowała ograniczenia w odwiedzinach. Są one możliwe tylko dla mam. Dostają one przepustki i w zależności od “zagęszczenia” dzieci na oddziale mogą przychodzić co drugi dzień lub dwa razy w tygodniu. Wtedy spędzają z maluchem cały dzień. Jest to trudne, ale trzeba sobie wytłumaczyć, że to wynika z troski o dziecko, a to jest najważniejsze.

1 na 10 dzieci rodzi się zbyt wcześnie. Co powiedziałabyś wszystkim mamom wcześniaków, których stan zdrowia jest na początku wielką niewiadomą?

To prawda, na początku jest jedną wielką niewiadomą. Trzeba uzbroić się w dużą dawkę cierpliwości, pokory i nauczyć się cieszyć z każdego, najmniejszego sukcesu malucha. Czerpać radość z każdego dnia, każdych odwiedzin i nie myśleć o tym, co będzie w przyszłości. Sytuacja jest bardzo dynamiczna i może się szybko zmienić na lepsze. Warto skoncentrować się na rzeczach, które mama jest w stanie zrobić dla dobra dziecka „tu i teraz”, każdego dnia, jak odciąganie mleka, kangurowanie, czytanie bajek. Następna wskazówka to szukanie dobrych stron tej sytuacji, czyli warto sobie uświadomić, że mama która wychodzi ze szpitala będzie już świetnie przygotowana do opieki nad maleństwem, gdy to już pojawi się w domu. I najważniejsze- nie odliczać maniakalnie tych dni do wypisania wcześniaka do domu. Należy dać mu czas na spokojne zdrowienie do terminu porodu, który był wyznaczony. Jeśli maluch miał urodzić się w styczniu, a przyszedł na świat w listopadzie, to warto sobie wyobrazić, że ten okres do stycznia jest wyjątkowy, jakby wcześniak był w brzuchu. To rada, jaką usłyszałam podczas zajęć na specjalizacji z pielęgniarstwa neonatologicznego i uważam, że warto tak właśnie myśleć o dziecku, które przywitaliśmy na świecie zbyt wcześnie.

Każdego dnia opiekujesz się wcześniakami, obserwujesz ich walkę o zdrowie i zmagania ich dzielnych mam…

Często powtarzam, że później tylko mama pamięta tego okruszka podłączonego w inkubatorze do mnóstwa kabelków, bo te dzieci wyrastają na silne i dziarskie osoby.   Często mamy wcześniaków mają do siebie wiele pretensji. Uważają, że wiele rzeczy mogły zrobić inaczej, lepiej. Każdą z nich ostrzegam przed szukaniem winy w sobie i nie obarczaniem się wyrzutami sumienia o wcześniactwo malucha. Jego przyczyny są najczęściej nieznane. Jak wspomniałam, warto skorzystać z pomocy psychologa, kiedy najbliżsi nie są w stanie pomóc. Rozmowa ze specjalistą o tych przeżyciach, które są trudne, a nawet traumatyczne będzie uzdrawiająca. Po wszystkich latach spędzonych na oddziale wcześniaków wiem, że mamy niedonoszonych dzieci to zawsze supermamy, radzą sobie ze wszystkim najlepiej jak potrafią. I w tym tkwi ich siła!

zdjęcia: archiwum prywatne Ewy Puchowskiej