11.02.2021

Mama karmiąca kontra reszta świata

Ile „ekspertów”, tyle teorii – tak krótko można podsumować wszystkie poglądy na temat diety mamy karmiącej, które powstały na przestrzeni lat. Jest ich naprawdę wiele, a części nawet nie znamy (może to i dobrze!). Ich autorzy to nasze mamy, babcie, ciocie, ale często niestety także położne czy pediatrzy (tak, to nadal się dzieje). Te „złote” rady są utrwalane i przekazywane z pokolenia na pokolenie, aż docierają do nas – mam, które rozpoczynają swoją przygodę z macierzyństwem. To my, często zmęczone i przerażone musimy stawiać im czoła, obserwując zdziwiony wyraz twarzy otaczających nas ludzi, gdy zdecydujemy się im przeciwstawić. Muszę Was uspokoić, jest tylko jedna prawidłowa teoria dotycząca prawidłowego żywienia podczas laktacji – dieta mamy karmiącej piersią nie istnieje.

Karmię, jem wszystko 

Sposób żywienia mamy karmiącej wpływa przede wszystkim na jej zdrowie i samopoczucie, a jedynie nieznacznie na skład mleka. Odpowiednio zróżnicowany jadłospis jest po to, aby mama była w pełni sił i mogła jak najlepiej opiekować się maluszkiem. Wszelkiego rodzaju niedobory składników w diecie to „problem” mamy i to jej organizm na tym cierpi. Mleko, niezależnie od tego, co znajdzie się w menu, będzie tak samo odżywcze. Okres laktacji wiąże się ze wzrostem zapotrzebowania organizmu matki na białko, niektóre witaminy i składniki mineralne. Wzrasta również kaloryczność diety – mama karmiąca piersią powinna spożywać o 500 kcal więcej niż mama, która na karmienie naturalne się nie zdecydowała. Wybory żywieniowe kobiety karmiącej powinny opierać się na zaleceniach piramidy zdrowego żywienia.
Obowiązkowo w takiej diecie powinny znaleźć się:

  • Warzywa i owoce – w dużych ilościach i w każdej formie – surowe, pieczone, gotowane.
  • Produkty pełnoziarniste – gruboziarniste kasze, makarony, płatki owsiane czy dobrej jakości pieczywo. 
  • Źródła białka – drób, jaja, nasiona roślin strączkowych.
  • Tłuszcze dobrej jakości, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka, w tym: tłuste ryby, oleje roślinne i oliwa, orzechy, pestki, nasiona czy awokado.

Czy jest coś, czego mama karmiąca powinna unikać?

Na pewno żywności przetworzonej, która jest niekorzystna dla każdego oraz alkoholu:

  • Alkohol przenika do mleka matki.
  • Alkohol zaburza proces laktacji i odruch wypływu pokarmu. 
  • Regularne spożywanie alkoholu może spowodować u dziecka zaburzenia wzrostu, wagi i rozwoju. 
  • Alkohol obecny w mleku mamy negatywnie wpływa na rytm snu i dziecka. 
  • Po wypiciu na przykład jednego kieliszka wina, stężenie alkoholu we krwi utrzymuje się minimum dwie godziny. 

Podsumowując, alkohol może szkodzić zdrowiu – zarówno mamy, jak i dziecka. Dlatego nie powinien absolutnie być obecny w diecie kobiety karmiącej. 

W diecie mamy karmiącej należy również kontrolować ilość przyjmowanej kofeiny, obecnej między innymi w kawie, herbacie czy czekoladzie. W niewielkim stopniu przenika ona do mleka i może się w nim kumulować. Dopuszczalna ilość kofeiny na dzień to 300 mg, czyli na przykład 2 filiżanki/kubki kawy naturalnej. Jednak jej spożycie to także kwestia indywidualna, która powinna być dopasowana do wieku czy reakcji dziecka. W pierwszych dniach życia zaleca się, aby jej unikać, ponieważ kilkudniowy noworodek nie jest w stanie sobie z nią poradzić. Potem należy obserwować reakcję dziecka – niektóre są na nią bardziej wrażliwe, a niektóre nie reagują wcale. 

Karmię piersią – czy powinnam przyjmować suplementy?

Produkcja mleka w organizmie matki pochłania spore ilości energii, dlatego tak ważne jest jego odpowiednie odżywienie. Przede wszystkim dieta – urozmaicona i zbilansowana. Nawet najlepsze suplementy nie pomogą, jeżeli zaniedbana pozostanie kwestia prawidłowego sposobu żywienia. Suplementacja to dodatek – potrzebny, ale nie wystarczający. A dobór suplementów powinien być ustalony indywidualnie. W tym celu należy skontaktować się
z lekarzem i wykonać profilaktyczne badania. Wśród nich powinno znaleźć się m.in. oznaczenie poziomu żelaza i witaminy D. Dzięki takim wynikom, dawka suplementacji będzie mogła być dopasowana do potrzeb mamy. Standardowa suplementacja zalecana mamom karmiącym to:

  • Witamina D w ilości 1500-2000 IU/dzień. Problem niedoboru tej witaminy dotyka większości społeczeństwa. Często jej poziom w organizmie jest na tyle niski, że wymagane są większe dawki. Jest to kwestia indywidualna, która powinna być ustala z lekarzem. 
  • Kwas DHA w ilości co najmniej 200 mg/dzień lub przy niskim spożyciu ryb 400-600 mg/dzień. Przechodzi on do mleka matki i wspiera rozwój układu nerwowego
    u dziecka. Jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego oraz pośrednio wpływa na jakość snu dziecka. 
  • Jod w przypadku niedoborów w ilości 150  µg/dobę. Mamom karmiącym zaleca się unikać nadmiaru soli w diecie, a to ona jest jedynym z głównych źródeł jodu. Dlatego mogą wystąpić jego niedobory, a tym samym – konieczność suplementacji. 

Do „podstawowego” zestawu suplementacji może dołączyć jeszcze wapń, gdy mama jest na diecie bezmlecznej. Dodatkowo, w przypadku niedoborów (potwierdzonych badaniami) należy suplementować również żelazo.

Czy eliminacja w diecie mamy karmiącej ma sens? 

I tak, i nie. Nie warto jej stosować profilaktycznie, czyli „na zapas” wykluczać z diety produkty alergizujące takich jak: nabiał, orzechy, cytrusy czy ryby. Bezpodstawna eliminacja jest niekorzystna, zarówno dla mamy, jak i dziecka. Mama nie dostarcza bowiem swojemu organizmowi wielu cennych składników mineralnych i witamin, natomiast dziecko ma zwiększone ryzyko wystąpienia alergii na przykład na białka mleka krowiego. Zatem kiedy warto eliminować z diety określone produkty? Tylko wtedy, gdy mama ma alergię na któryś z nich lub kiedy podejrzewamy alergię u maluszka. Gdy obserwujemy niepokojące objawy u dziecka, należy skonsultować się z pediatrą oraz dietetykiem. W tym przypadku eliminacja ma sens, ale musi być odpowiednio przeprowadzona. Z diety mamy na 2-3 tygodnie wykluczamy produkt, który prawdopodobnie spowodował nadwrażliwość. Po tym czasie, po opieką lekarza włączamy go do diety ponownie i obserwujemy reakcję dziecka. Co najważniejsze – nie odstawiamy wszystkich alergenów na raz, ponieważ nie będziemy w stanie stwierdzić, którego z nich reakcja alergiczna faktycznie dotyczyła. I nie martwimy się na zapas – często taka reakcja dziecka na określone produkty jest czasowa i mija po kilku miesiącach. 

Dieta mamy karmiącej a kolki u dziecka 

Niezależnie od tego, co pojawiać się będzie w diecie mamy karmiącej piersią, kolki
u maluszka mogą się pojawić lub nie, a my nie do końca mamy na to wpływ. Dzieci mają kolki, ponieważ mają niedojrzały układ pokarmowy i ta niedojrzałość objawia się w sposób indywidualny. Dlatego niektóre dzieci mają problemy z wypróżnianiem, inne nadwrażliwość na białko krowie, a jeszcze inne nie mają żadnych dolegliwości. Wszystkie te przypadki są prawidłowe, a jedynym lekarstwem jest spokój i czas, ponieważ kolki u dzieci po prostu mijają. 

Czosnek i cebula – przyjaciele czy wrogowie?

Substancje smakowo-zapachowe zawarte w tych produktach mają bardzo silne właściwości i…przenikają do pokarmu. Dzięki temu dziecko już na wczesnym etapie życia może poznać ich wyrazisty smak i jak pokazują badania – bardzo mu się to podoba. 

Czy curry, chilli, cynamon spowodują, że mleko będzie…? 

Bardziej wyraziste – i to w zasadzie tyle. Podobnie jak w przypadku czosnku, przyprawy wpływają na smak mleka, ale to nie przeszkadza maluchom. Warto pamiętać, że one już podczas życia płodowego poznały te smaki (ponieważ przenikają do wód płodowych), jeśli oczywiście mama takie produkty spożywała. 

Mamy karmiące mają moc!

Niezależnie od tego, jak wiele mitów dotyczących diety mamy karmiącej piersią poznacie na swojej drodze nie poddawajcie się i po prostu róbcie swoje. Po swojemu! To wy – mamy, rodzice stanowicie wzór do naśladowania dla swojego dziecka. To od was dzieci uczą się najwięcej. To wy pokazujecie im świat, także ten kulinarny. I to wy jesteście odpowiedzialni za kształtowanie się u dziecka nawyków żywieniowych.

Powodzenia!

zdjęcia: Iwona Sokulska