24.06.2019

Zdrowie mentalne – klucz do dobrego życia

Zdrowie mentalne, zwane inaczej zdrowiem psychicznym lub emocjonalnym, to klucz do dobrego, szczęśliwego życia. Odnosi się do ogólnego dobrostanu psychologicznego człowieka. 

Dotyczy tego, jak czujemy się sami ze sobą, w jaki sposób myślimy o sobie i o otoczeniu, czy potrafimy umiejętnie budować relacje, jakiej jakości są nasze związki oraz czy potrafimy radzić sobie z własnymi emocjami i trudnościami w życiu. Nasza kondycja psychiczna wpływa na nasz sposób myślenia w odniesieniu do siebie i innych ludzi oraz sytuacji, determinuje nasze odczucia, a także sposób działania. Jest niezwykle ważna na każdym etapie życia, od wczesnego dzieciństwa i młodości poprzez dorosłość aż do starości. A co najważniejsze – od pewnego etapu rozwoju sami mamy na nią realny wpływ. 

O naszej kondycji mentalnej w pierwszej kolejności decyduje nasze otoczenie już od momentu naszych narodzin, a nawet wcześniej – zanim jeszcze przyjdziemy na świat. 

Nastawienie psychiczne naszych rodziców w dużej mierze decyduje o tym, jak nasze myśli będą kształtowały się na dalszym etapie naszego rozwoju. Każde zachowanie rodzica, wszelkie napięcia, wybuchy złości czy także przejawy miłości, ciepła lub akceptacji oddziałują na ciało dziecka i z czasem, kiedy zaczyna ono coraz świadomiej myśleć, także na jego psychikę. Jeśli więc rodzice są pełni lęku, obaw i wewnętrznych blokad, istnieje duża szansa, że jako dzieci przejmiemy od nich to samo, modelując zachowania poprzez codzienną obserwację naszych najbliższych. Dlatego osobiście uważam, że jako rodzice powinniśmy najpierw zacząć od siebie, aby móc zbudować nasze dzieci z pełną odpowiedzialnością i świadomością tego, jak wiele zależy od nas już od wczesnego etapu ich rozwoju.

 Nie jest jednak tak, że to tylko my, rodzice, kształtujemy zdrowie psychiczne naszych dzieci. Ogromny wpływ na nie ma także środowisko zewnętrzne, otoczenie, w którym przebywają na dalszym etapie rozwoju, ludzie, z którymi spotykają się w przedszkolu, szkole czy pracy, ich rówieśnicy, a także doświadczenia, z jakimi przychodzi im się mierzyć w ciągu całego życia.  

Jako dziecko zostałam wyposażona w solidny fundament wiary w siebie, miłości i akceptacji. Jednak w wieku wczesnej adolescencji ów fundament został w dużej mierze zachwiany poprzez przykre doświadczenia. W jednym momencie moja samoakceptacja spadła niemal do zera, a poczucie własnej wartości zostało solidnie podkopane, podobnie jak zaufanie do ludzi i wiara we własne możliwości. W moim młodym umyśle zakotwiczyły się ograniczające przekonania, szczególnie na swój własny temat, a także na temat otaczającego mnie świata. Przez wiele lat na zewnątrz szukałam winnych swojego wewnętrznego smutku, który nosiłam w sobie. Trudno było mi przyjąć mądrości mojego taty, który praktycznie od zawsze powtarzał mi, że wszystko jest tylko i aż w naszej głowie. W tamtym czasie zupełnie nie rozumiałam jego słów. Sytuacja trwała kilka lat, aż w pewnym momencie (prawdopodobnie było to już w czasie, gdy byłam studentką psychologii) uświadomiłam sobie, że wszystkie problemy, których doświadczam mają swoje źródło w mojej głowie. Zaniżona samoocena, niskie poczucie własnej wartości, wewnętrzne blokady, lęk, płytkie relacje z ludźmi były spowodowane nie czynnikami zewnętrznymi, ale tym, w jaki sposób o sobie myślałam i jaki obraz siebie zbudowałam w swojej głowie. Kiedy zaczęłam przyglądać się sobie uważniej, zrozumiałam, że tak naprawdę to ja sama przyczyniam się najbardziej do swojego samopoczucia, a tym samym do rezultatów, jakie osiągam na zewnątrz. Czułam, że nie poradzę sobie sama, stąd też pojawiła się potrzeba pracy z doświadczonym trenerem mentalnym.

Początki były trudne i bolesne. Nie było sesji, z której nie wyszłabym zapłakana i z uczuciem „parującej” głowy od nadmiaru emocji.  Czułam jednak, że małymi kroczkami idę do przodu. Ku lepszemu. To motywowało mnie do dalszej pracy nad sobą i ze sobą, bo warto wiedzieć, że w pracy ku lepszemu zdrowiu psychicznemu nikt nie odrobi za nas pracy domowej. Sporą jej część musimy wykonać samodzielnie. Pomimo pracy z coachem miałam ogromną determinację do pracy własnej. Dzięki temu przyszedł czas, kiedy poczułam się zupełnie nową osobą. W zaledwie kilka miesięcy stałam się kobietą pewną siebie, znającą swoją wartość, potrafiącą określić swoje zasoby wewnętrzne oraz akceptującą zarówno swoją powierzchowność, jak i wnętrze. Zmieniłam swoje przekonania na takie, które mnie budują, dają moc do odważnego realizowania swoich wartości, a przede wszystkim zostałam wyposażona w narzędzia do pracy ze sobą, które wykorzystuję nieustannie od lat. Dziś pracując jako trener mentalny/coach/trener rozwoju osobistego, dzielę się z innymi ludźmi zarówno swoim doświadczeniem, jak i umiejętnościami i doskonale rozumiem, jaką drogę potrzebują przebyć, aby zbudować siebie na nowo. Dziś wiem także, jak istotne jest zdrowie mentalne, abyśmy mogli wieść lepsze, bardziej jakościowe życie, zgodne ze swoimi wartościami. I że to naprawdę jest możliwe.

 Gdybym miała dziś dać jedną radę innym ludziom (chociaż jestem od tego daleka), w jaki sposób rozpocząć budowanie swojego zdrowia mentalnego, powiedziałabym, że wszystko zaczyna się od jednego słowa: „chcę”. Chcę coś zmienić. Chcę żyć lepiej. Chcę zadbać o siebie. Bez chęci nic się nie zmieni. Kolejnym krokiem jest praca ze swoimi myślami, dialogiem wewnętrznym, który wszyscy ze sobą prowadzimy, a także praca z emocjami i nawykami. Idąc dalej, należy dołożyć do tego sport – aktywność fizyczną, która sprawia przyjemność – zdrowe odżywianie, porządek w otoczeniu i relacjach międzyludzkich (rezygnując z tych toksycznych, które odbierają nam energię), a także medytację. Kiedy połączymy te wszystkie kroki, okazuje się nagle, że mamy całkiem solidną receptę na szczęście, za którym ślepo goni większość z nas, szukając go nie tam, gdzie trzeba.  

Jako mama dwójki dzieci (9-letniej Victorii oraz 7-letniego Leona) stawiam duży nacisk na prawidłowy rozwój psychiczny moich dzieci. Zwracam uwagę na to, co i jak do nich mówię, dużo rozmawiam o ich emocjach, słucham i buduję w nich od najmłodszych lat solidny fundament, który także dostałam jako dziecko. Buduję w nich poczucie oparcia, żeby wiedziały, że zawsze mogą przyjść do mnie ze wszystkim, co ich „uwiera”, bez obawy, że zrobiły coś niewłaściwego. Mam świadomość tego, że nie wszystkie dzieci są otwarte na rozmowy i że nie wszyscy rodzice wiedzą, jak rozmawiać ze swoimi pociechami. Często nie wiedzą nawet, jak pomóc sobie samym. Polecam, aby zacząć od zabaw typu: A co czuje krówka? A co czuje piesek? na późniejszym etapie zaś rozpocząć gry i zabawy typu: Story Cubes służące do zabawy w opowieści, a także bardzo ciekawą grę „Empatio”. Dzięki nim dzieci uczą się dostępu do swoich emocji i myśli, nabywają umiejętność ich swobodnego formułowania, a także nazywania i wyrażania emocji. Dorosłym zaś polecam zgłębienie literatury z obszaru rozwoju osobistego, pracę indywidualną z wykwalifikowanym specjalistą lub udział w kursach rozwojowych. 

Niezależnie od tego, na jakim etapie dziś jesteś, pamiętaj, że jakie myśli, takie życie, a wszystko jest w Twoich rękach. Wystarczy chcieć zmiany i podjąć mały krok w jej kierunku. 

Jeśli jesteś ciekawa moich metod, zapraszam Cię serdecznie na wyjazd dla mam „Healthy Mama Camp”, w trakcie, którego poprowadzę warsztaty dla kobiet pt. „Jestem ważna – o odnajdywaniu swojej wewnętrznej równowagi między życiem prywatnym a zawodowym”.

Aleksandra Gelo-Piesta

Zdjęcia: Observatorium.pl