13.08.2019

Akuku Mamo!

 Wszystko zaczęło się w 2015 roku, kiedy Magda Tereszczuk i Marta Mroczek zostały mamami. Była jesień. Samotnie snuły się z wózkami po parkach. „Przez cały dzień nie miałyśmy się do kogo odezwać. Nasi mężowie pracowali, my mieszkałyśmy w dwóch różnych częściach Warszawy i nie znałyśmy nikogo w sąsiedztwie – wspominają. Czuły się zmęczone, odizolowane od świata, a nawet wykluczone, ponieważ znajomi, szczególnie ci bez dzieci, nie zawsze mieli dla nich czas. W końcu postanowiły coś zmienić i sprawić, żeby świeżo upieczone matki zaczęły cieszyć się życiem towarzyskim. Wymyśliły więc społecznościową aplikację mobilną, dzięki której mamy mogą poznać inne mamy ze swojej najbliższej okolicy. Coś jak Tinder, tylko że nie chodzi tu o randki, ale o wspólne spacery z wózkiem, czy wizytę na placu zabaw. Aplikacja ruszyła pod koniec zeszłego roku i dzisiaj z Akuku Mamo korzysta ponad 15 tysięcy użytkowniczek z całej Polski. „Piszą do nas dziewczyny, które dzięki nam poznały nowe koleżanki i przestały czuć się odizolowane. O to nam właśnie chodziło” – przyznały założycielki. Marzą o tym, by zjednoczyć wszystkie mamy i aby ich aplikacja stała się najpopularniejszą apką parentingową w Polsce. Jaki mają na to pomysł? Przeczytajcie wywiad z Magdą i Martą.

Przed naszą rozmową zalogowałam się w Waszej aplikacji i znalazłam dwie mamy z mojego osiedla, które czasami widuję w okolicy. Mają dzieci mniej więcej w wieku mojej córki. Zastanawiałam się, czy zagadać do nich jak będę następnym razem na spacerze, czy napisać w Akuku Mamo.

 Magda: A dlaczego wcześniej do nich nie zagadałaś na żywo?

 Nie było chyba okazji.

 Magda: No właśnie. To była nasza obserwacja z czasów, kiedy same byłyśmy na urlopach macierzyńskich. Mamy codziennie mijają się na spacerach, czy w sklepie, ale często nie ma tak zwanej okazji by poznać się i porozmawiać. Pamiętam, że siedziałam kiedyś z moją córką w przychodni zdrowia i wypatrzyłam tam matkę, z którą mogłabym się zakumplować. Niestety, kiedy wyszłam z gabinetu lekarskiego jej już nie było. Pomyślałam sobie wtedy, szkoda, że nie ma czegoś takiego jak Facebook dla matek, bo mogłabym ją tam znaleźć i napisać.

 Marta: Zauważyłyśmy, że w dzisiejszych czasach trudno jest czasami poznać drugą osobę w przestrzeni publicznej. Niby park czy plac zabaw to idealne miejsce na nawiązanie nowej znajomości, ale kiedy musisz ganiać za 1,5-rocznym dzieckiem po trawie to fizycznie nie masz możliwości, by zagadać do innej matki. Za to mamy kochają smartfony i sporą część czasu wolnego spędzają surfując w internecie. Same tak robimy. Pomyślałyśmy więc, że skoro ludzie poznają swoje drugie połówki w wirtualnej przestrzeni, to dlaczego mamy nie miałyby poznawać tam koleżanek. Od słowa do realizacji naszego pomysłu minęło trochę czasu, głównie ze względów finansowych, ale wiedziałyśmy, że idziemy w dobrym kierunku. Tym bardziej, że zrobiłyśmy małe rozeznanie wśród naszych znajomych i okazało się, że większość z nich czuła się dokładnie tak, jak my.

 Mam wrażenie, że o emocjach matek wciąż niewiele się mówi. Dla mnie to nic nowego, że kobiety na urlopach macierzyńskich czują się osamotnione, ale dla kogoś, kto nie ma dzieci może to być pewną nowością.

 Magda: Powiedziałabym, że może to być nawet zaklasyfikowane jako fanaberia. W końcu wiele osób uważa, że kobiety na urlopach macierzyńskich to sobie odpoczywają i mają luksusowe życie. Tylko obiad ugotują, tylko pieluchę dziecku zmienią, a nawet drzemkę sobie utną w ciągu dnia, kiedy niemowlak przyśnie. A tak oczywiście nie jest. Statystyki pokazują, że ok. 20% kobiet cierpi na depresję poporodową, a co trzecia zmaga się z baby blues. Siedzenie z dzieckiem w domu wcale nie jest takie kolorowe. Uważamy z Martą, że trzeba więcej o tym mówić, przygotowywać kobiety na huśtawkę emocjonalną, jaką przeżyją w trakcie połogu i przede wszystkim pomagać im w tym pięknym, ale bardzo specyficznym momencie w życiu, jakim jest wczesne macierzyństwo. I my chcemy im na swój sposób pomóc.

 Matki mają jednak dużo więcej problemów niż samotność. Są zmęczone, często nie mają wsparcia w najbliższych, nie mogą sobie poradzić z tym, by dojść do formy sprzed ciąży.

 Marta: Oczywiście, dlatego mamy powinny mieć dużo bliskich osób wokół siebie. My nie rozwiążemy wszystkich ich problemów, ale wiemy jak dużo daje świadomość, że kiedy mąż idzie do pracy, możesz umówić się z koleżanką, która ma dziecko w podobnym wieku co Twoje i sama jest w podobnym momencie życia. No i mieszka dwie ulice dalej.

 Magda: I zrozumie cię jak nikt inny. Wiem, że wiele osób śmieje się z problemów tak zwanych mamusiek, które zamiast zapytać lekarza wolą wrzucić post na Facebooka i zapytać się innych dziewczyn czy wysypka na ciele ich dziecka to coś poważnego. Można krytykować takie zachowanie, ale to też pokazuje, jak bardzo my kobiety potrzebujemy siebie w tym czasie.

 Lubicie, gdy inni mówią o Akuku Mamo, że to trochę taki Tinder dla matek?

 Marta: Bawi nas to, ale oczywiście same widzimy analogie. U nas też trzeba stworzyć swój profil ze zdjęciem, określić zainteresowania, a potem można przefiltrować inne mamy i wybrać te, które z jakiegoś powodu ci pasują i właśnie umówić się na taką „randkę” z wózkiem. Nam tego kiedyś bardzo brakowało.

 Magda: Jestem w ósmym miesiącu ciąży i zaraz po raz drugi wejdę do świata matek na macierzyńskim i mówiąc szczerze kilka tygodni temu zaczęłam panikować, ponieważ żadna z moich bliskich koleżanek nie jest teraz w ciąży. Bałam się, że znowu utknę z niemowlakiem na Żoliborzu. Ale po chwili pomyślałam, zaraz, przecież jest nasza apka! Zamierzam z niej aktywnie korzystać.

 Powiedzcie jak dokładnie działa Akuku Mamo?

 Magda: Wystarczy, że masz smartfona i już możesz zobaczyć mamy, które mieszkają obok ciebie. Aplikacja jest darmowa i dostępna w Google Play i App Store. Tak jak Marta już wcześniej wspomniała, trzeba założyć swój profil ze zdjęciem, napisać kilka zdań o sobie, zaznaczyć, jakie ma się zainteresowania i gotowe. Do tej pory w aplikacji mamy pisały do siebie lub udzielały się na forum. Na początku sierpnia pojawiła się nowa funkcja – marketplace, gdzie mamy mogą sprzedawać i kupować rzeczy dla siebie i swoich dzieci. To pierwszy tego typu wirtualny „bazar” w aplikacji dedykowanej tylko mamom. Jesteśmy trochę zestresowane, ponieważ nie wiemy, jaki będzie odzew, czy market spodoba się. W ogóle ta aplikacja jest trochę jak nasze dziecko i strasznie przeżywamy wszystkie komentarze, jakie pojawiają się na jej temat. Doceniamy jednak szczerość i zachęcamy użytkowniczki, by mówiły co im się podoba, a co nie. Chcemy dopasowywać się do ich potrzeb. Poza tym mamy dużą satysfakcję, że jesteśmy pierwsze w Polsce. Nie ma drugiej takiej apki jak nasza.

 Marta: Wiadomo też, że jeszcze daleka droga przed nami. Aplikacja nie jest idealna, czasami pojawiają się błędy, czasami coś nie zadziała tak, jak powinno, ale nie zniechęcamy się. Działamy dalej.

 Za granicą są podobne aplikacje?

 Marta: Tak, oczywiście.  Mam wrażenie, że dzisiaj można znaleźć aplikację, która rozwiązuje prawie każdy problem. Mąż Magdy pracuje w branży IT i czasami przynosi nam ciekawe informacje dotyczące różnych projektów, które dzieją się na świecie. Bardzo rozbawiła nas na przykład aplikacja działająca w Nowym Jorku, w której logują się mieszkańcy miasta i udostępniają swoje prywatne łazienki. Jest tam duży problem z publicznymi toaletami. Taka aplikacja ma w tym pomóc  Natomiast wracając do Twojego pytania, to jest kilka apek takich, jak nasza na przykład w USA, czy Wielkiej Brytanii. Fajnie się tam rozwijają, więc liczymy na to, że i nam się uda. Choć czasami naprawdę nie jest łatwo.

 Nie jesteście programistkami. Czy wejście do świata IT było dla Was trudne?

 Marta: Zdecydowanie tak. Czasami ludzie pytają nas, czy same napisałyśmy aplikację i ile nam to zajęło, ale prawda jest taka, że o programowaniu nie wiemy praktycznie nic. No może teraz odrobinę więcej, ponieważ jesteśmy już w stanie powiedzieć ile mniej więcej czasu zajmuje zaprogramowanie jakiegoś drobnego elementu. Obie jesteśmy jednak z innych bajek. Świat startupów i aplikacji mobilnych to dla nas zupełnie nowa przygoda. W ogóle prowadzenie własnego biznesu nie jest prostą sprawą, szczególnie jak ma się jeszcze inną pracę i dzieci w domu. Działamy praktycznie same, bez żadnego wsparcia finansowego i bez dużej firmy technologicznej za plecami. Oprócz nas w zespole są jeszcze dwie designerki Ela Kumela i Iga Michalska, a także CTO Rysiek Biliński, który w magiczny sposób przekłada nasze pomysły na język programowania.

 Magda: Wspieranie matek to jedno, ale chcemy również pokazywać innym kobietom, że warto jest realizować swoje marzenia. Kiedy zaczynałyśmy wiele osób nas zniechęcało. Bliscy uważali, że co my dwie dziewczyny i matki możemy wiedzieć o świecie technologii i jak uda nam się pogodzić wszystkie obowiązki zawodowe z domowymi. Zamiast słuchać życzliwych, postanowiłyśmy jednak podążać za własną intuicją i bez wątpienia była to słuszna decyzja.

 No dobrze, to co teraz? Jakie kolejne plany przed Wami?

 Marta: Teraz kładziemy duży nacisk na rozwój naszej nowej funkcji, o której Magda wspominała, czyli marketplace. Chcemy, aby była to bezpieczna przestrzeń do sprzedaży i wymiany rzeczy po dzieciach. Ale to nie wszystko. Już niedługo pojawi się kolejna nowość, która może zainteresować wszystkie przedsiębiorcze mamy. Dziewczyny na urlopach macierzyńskich są bardzo kreatywne i robią wiele niesamowitych rzeczy. Szyją ubrania, konstruują domki dla lalek, same robią meble. Chcemy dać im szanse na to, by mogły pokazać się szerszej grupie odbiorców. Ale co to dokładnie będzie, jeszcze nie powiemy.

 Czego Wam mogę życzyć?

 Magda: Na pewno nowych, zaangażowanych użytkowniczek, dobrych decyzji biznesowych i żeby dzieci dawały nam w nocy spać.

Aplikacja Akuku Mamo!

Zdjęcia: Aga Fojudzka

Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy Solution Rent Coworking