24.02.2021

Już jest! „Pucio w mieście. Zabawy językowe dla młodszych i starszych dzieci”.

To już dzisiaj! Premiera najnowszej części serii, którą pokochały dzieci „Pucio w mieście. Zabawy językowe dla młodszych i starszych dzieci” (Wydawnictwo Nasza Księgarnia). To szósta część przygód wesołej rodzinki. Tym razem bohaterowie zabierają nas do miasta i dowiadujemy się między innymi, czym zajmują się na co dzień.

Autorką Pucia jest Marta Galewska-Kustra – mama, logopedka i pedagożka dziecięca. Marta na co dzień zajmuje się rozwojem kreatywności oraz terapią opóźnionego rozwoju mowy  i wad artykulacyjnych u dzieci. Zna się doskonale na temacie i dlatego tak wspaniale ułożyła tę książki, aby dzieci rozwijały i ćwiczyły aparat mowy. O ilustracje zadbała Joanna Kłos, która stworzyła fizycznie Pucia i jego rodzinkę. I właśnie nam opowiedziała o tym, jak wymyśliła Pucia, co ją inspiruje i jak tworzy ilustracje do książek dla dzieci.

Ukończyła Pani krakowską Akademię Sztuk Pięknych na kierunku grafika, co dały Pani te studia?

To było pięć fajnych, raczej beztroskich studenckich lat, w czasie których sporo się napatrzyłam i nauczyłam od utalentowanych ludzi. Taki długi plener w Krakowie.

Kiedy u Pani pojawiło się zainteresowanie rysunkiem?

Nawet nie pamiętam, więc pewnie od tak zwanego „zawsze”. Otwieram starą książkę dla dzieci i widzę, że znam te ilustracje na pamięć, każdy najmniejszy szczegół. Zdarza się, że trafiam na własne ślady przerysowywania (uśmiech).

W takim razie pewnie ucieszyła się Pani na współpracę przy serii książek dla dzieci. Jak zaczęła się Pani przygoda z PUCIEM, najpopularniejszą książką dla maluchów?

Przyznam, że przez tę popularność Pucia to ja nadal jestem raczej onieśmielona (uśmiech). Kilka lat temu inna autorka szukała ilustratora do swojej książeczki dla dzieci i zaprosiła mnie do współpracy. Wtedy tak właśnie pracowałam – po godzinach na etacie grafika dodatkowo rysowałam. Zilustrowałam w sumie dwie części tamtych książeczek, Marta – autorka Pucia – je gdzieś wypatrzyła i tak zaczęłyśmy nasza wspólną przygodę.

Od razu wiedziała Pani jak będą wyglądały ilustracje do przygód rodziny Pucia czy ten proces wymyślania postaci trwał dłużej?

Pierwotnie Pucio miał być troszkę inny, jeszcze bardziej uproszczony. Wyobrażałam sobie go bardziej w stylu grafiki wektorowej, proste płaskie kształty, wręcz geometryczne, pastelowe kolory, osobne elementy na ilustracjach, które ułatwiłyby odbiór malutkim dzieciom. Efekt obecny to właściwie drugie podejście, które wspólnie z autorką i redaktorką wypracowałyśmy.

W tych ilustracjach są takie mini detale, szczegóły, które odkrywamy na nowo za każdym razem, gdy oglądamy ją ponownie. Wciąż znajdujemy coś nowego na przykład kolejną wiewiórkę za drzewem lub zabawkę na podłodze.

Tak, to coś w stylu „poszukaj na obrazku”. Podobno dzieci liczą te wiewiórki i ptaszki, więc w kolejnych książkach zawsze gdzieś staram się je „poukrywać”. Mam na uwadze to, aby dorysować bohaterów drugiego planu.

Czy od zawsze chciała Pani być artystką?

Chciałam ilustrować książki albo zostać archeologiem. Wyobrażałam sobie siebie przy pracy na wykopaliskach. Jako mała dziewczynka specjalnie wpychałam drobiazgi pod łóżko tylko po to, żeby je po jakimś czasie z radością odnajdować (uśmiech). Później jeździłam po Polsce śladami Pana Samochodzika i marzyłam, żeby kiedyś te książki zilustrować. Rysowałam już przeróżne rzeczy, ale teraz najbardziej lubię rysować dla dzieci.

I marzenie się spełniło, ubarwiła Pani swoimi ilustracjami już wiele książek. Czy trudniej się pracuje wiedząc, że odbiorcami będą głównie dzieci?

Jako człowiek już całkiem dorosły nadal lubię przebywać w świecie z dziecięcych obrazków, a może teraz lubię jeszcze bardziej… Przypominam sobie też, co lubiłam jako dziecko i tak staram się pracować tak, żebym sama chciała przebywać w tym świecie, który rysuję.

Jak wygląda u Pani proces tworzenia postaci i ilustracji do opowieści?

Czytam książkę po raz pierwszy i muszę sobie potem trochę poleżeć i popatrzeć w sufit. Tak znajduję pomysł na całość, widzę nastrój i charakter obrazków. Kolejny etap to znów czytanie, ale tym razem bardzo uważne. Notuję opisy autora dotyczące miejsc i postaci. Wtedy powstaje mnóstwo zapisków i szkiców, czasem nawet mini makiety. Wszystko musi się zgadzać z opisami z początku, jak i końca książki. W kolejny etapie rozplanowuję ilustracje w książce, wymyślam dokładnie każdą z nich, dobieram kolory i inne elementy, dopracowuję wygląd postaci, miejsc, dobieram krój pisma i tym podobne rzeczy. A na końcu włączam audiobooka i rysuję.

Skąd czerpie Pani pomysły, co Panią inspiruje?

W trakcie początkowej pracy nad książką myślę o niej właściwie cały czas i na wszystko też patrzę pod jej kątem. Wciąż zastanawiam się co wykorzystać w ilustracjach.

Czym zajmuje się Pani, gdy nie tworzy projektu pod kolejną książkę?

Idę lub jadę zobaczyć „co jest za górką” – tak nazywam szwendanie się z moimi psami – mój ulubiony sposób niepracowania. Bliżej lub dalej, idziemy przed siebie bocznymi drogami z mapą w plecaku, najlepiej taką papierową.

Zachęcamy Was do sięgnięcia po najnowszą część Pucia, a tymczasem mamy dla Was niespodziankę. Już dzisiaj wieczorem o 19:30 na Instagramie Baby by Ann rozmowa live z autorką Pucia –  Martą Galewską-Kustrą, którą poprowadzi Katarzyna Burzyńska-Sychowicz.

zdjęcia: archiwum prywatne ilustratorki