13.02.2021

Miłość w czasach pandemii

Prawie rok temu świat się zatrzymał i od dawna potrzebował tego oddechu. Ludzie zaczęli zwracać większą uwagę na naszą planetę, ograniczone zasoby środowiska. Na kruchość życia także. Na ogromne znaczenie relacji jakie mamy. Na te, które są dla nas toksyczne, jak i na te, które warto pielęgnować. Zwłaszcza te z najbliższymi. Nasze związki i małżeństwa przeszły swoje próby. Jedni wyszli z nich mocniejsi, inne niestety nie przetrwały. Czy kochamy mocniej i doceniamy bardziej? Jak pielęgnować swoją  miłość by czuć się kochanym i dawać wsparcie? O tym rozmawiamy z psycholożką – Katarzyną Kucewicz.

Jak z punktu widzenia psychologii zmieniły się ludzkie relacje w dobie koronawirusa?

Nasze relacje się zmieniły, bo część z nas się zmieniła na poziomie osobistym przewartościowując swoje życie, swoje cele oraz priorytety. Z pewnością teraz doceniamy bardziej bliskość drugiego człowieka, zauważamy jak trudno się żyje samemu, nie mogąc spotkać się z przyjaciółmi, zobaczyć rodziców. Wszyscy od lat jesteśmy pochłonięci  światem wirtualnym, social mediami , porozumiewaniem się online. Dopiero pandemia uzmysłowiła nam, że nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. Ta perspektywa sprawia, że chcemy być bliżej ludzi, że doceniamy ich obecność i przeżywamy wiele cierpienia nie mogąc spontanicznie zobaczyć się, pójść na kawę czy potańczyć. To niewątpliwie jeden z nielicznych walorów pandemii – zobaczyliśmy siłę więzi międzyludzkich. Dla niektórych pewnie było to odkrycie. Patrząc na moich pacjentów dostrzegłam na przykład, że cześć z nich nie zdawała sobie wcześniej sprawy jak ważni są dla nich bliscy, przyjaciele, rodzina. W pogoni za robieniem kariery, zarabianiem pieniędzy, gdzieś utracili rozeznanie co jest dla nich kluczowe w byciu szczęśliwymi.

Jak zmieniło się nasz postrzeganie związków w czasie pandemii?

Związki w pandemii układają się różnie. Na pewno jest to dla wielu sprawdzian i nie każda para zdaje go na ocenę celującą. Bywa, że pandemia przyspiesza rozpad relacji, bo nagle jak na dłoni widać z kim mamy do czynienia. Ludzie, którzy mało czasu spędzali ze sobą (bo dużo pracowali poza domem) nagle zaczęli przebywać non stop w otoczeniu ukochanych i dopiero przyglądać im się w całej okazałości. Czasem mogło być to doświadczenie wstrząsające i przyspieszające podjęcie decyzji, że nie chcemy tak żyć. Jednak wiele par wyszło zwycięsko z tej próby jaką był lockdown. Ich receptą była przyjaźń. W moim poczuciu przyjaźń z partnerem, posiadanie wspólnego światopoglądu i systemu wartości to podstawa by związek był głęboki i przetrwał w nawet tak ciężkich warunkach jak pandemia. Te pary, które oparły swoją relację o inny fundament – na przykład wyłącznie o atrakcyjność seksualną – przeżywają dzisiaj spore kryzysy przebywając wspólnie pod jednym dachem. Zwykle pogłębia się u nich znudzenie i rozdrażnienie, bo w gruncie rzeczy czują się osamotnieni dzieląc przestrzeń z osobą z „zupełnie innej bajki”.

Czy zatem kochamy mocniej i doceniamy bardziej?

Myślę, że jest w nas sporo lęku o życie i zdrowie nas oraz naszych bliskich. Większość ludzi wyobraziło sobie chociaż raz jakby to było, gdyby nasz partner ciężko przechodził COVID-19. A może nawet jakaś cześć ma to trudne doświadczenie za sobą. Ten lęk o bliską osobę może sprawić, że dociera do nas jak jest ważna, jak bardzo jej potrzebujemy, jak straszne by było ją stracić. W chwilach grozy wiele osób zarzeka się, że na pewno jak tylko pandemia się skończy staną się lepszymi partnerami, rodzicami. Ale z perspektywy psychologa wiem, że część z tych deklaracji może być na wyrost, wypowiedziana raczej pod wpływem chwili. Bo praca nad związkiem i zmiana schematów to jednak wymagające zadanie. 

Czego jako ludzie mogliśmy się o sobie dowiedzieć?

Przede wszystkim lockdown był próbą tego jak radzimy sobie w sytuacji silnego, długotrwałego stresu. Czy potrafimy zadbać o kogoś, czy jesteśmy skupieni na sobie. Mogliśmy też zobaczyć jak w stresie reagują nasi bliscy. Czy przechodzą na tryb zadaniowy, czy też pożerają ich przykre emocje. Myślę, że generalnie z pandemią lepiej sobie radzą osoby elastyczne, potrafiące znaleźć plusy w każdej sytuacji.

Jak teraz tę świadomość możemy przekuć w dobrą monetę i uczynić z tego atut?

Plusem jest to, że nawet jeśli wcześniej nie byliśmy elastyczni to pandemia dała nam szansę na to by nauczyć się poszerzać swój horyzont. Wiele osób przed pandemią mogło na przykład nie wyobrażać sobie, że mogliby spędzać weekend w domu. Ciągle gdzieś wychodzili, ciągle mieli masę aktywności na powietrzu, poza mieszkaniem. W pandemii okazało się, że trzeba kreatywnie znaleźć zastępstwo – czyli na przykład ćwiczyć w domu przed telefonem, albo znaleźć sobie hobby domowe jak układanie klocków. Ba! Elastyczne osoby nauczyły się, że nie wychodząc z domu można też iść na romantyczną randkę. Osobiście bardzo rozczuliły mnie historie oddalonych od siebie par, które randkowały poprzez Skype.

Jak najlepiej wykorzystać ten czas by wzmocnić swoje relacje z partnerem/partnerką?

Przede wszystkim warto pamiętać o tym, żeby wspierać siebie nawzajem, podtrzymywać na duchu i być uważnym na potrzeby drugiej strony, słuchać, starać się w aktywny sposób kontaktować z partnerem. Nie tylko przytakujący, ale i dopytując jak on się czuje, czego by chciał więcej a czego mniej. Dobrze jest nauczyć się mówienia o swoich uczuciach, emocjach i wrażeniach. Wplatać w komunikaty informacje o tym, co nam robią dane zachowania naszych partnerów. Wskazywać im co jest dla nas miłe a co niekoniecznie. Zawsze zachęcam swoich pacjentów by zrezygnowali z zabawy w „domyśl się” tylko szczerze mówili co im leży na sercu.

Pielęgnowanie związku w trybie homeoffice, homeschooling i tym podobnych, nie jest łatwe. Nie wychodzimy na randki, nie wyjeżdżamy na urlopy. Jak znaleźć ten czas tylko dla siebie? 

Od bardzo dawna duża uwagę przywiązuje się do relacji jaką mamy z samymi sobą. Do samoakceptacji, do minimalizowania stresu, wzmacniania poczucia własnej wartości. To ma duży wpływ na to, ile dajemy z siebie innym. Generalnie to ważne by nie tyle szukać możliwości spędzania jak najwięcej czasu ze sobą, co zadbać o to, aby ten czas miał wysoką jakość. O tę jakość warto dbać. Czasami to trudne, zwłaszcza gdy mamy małe mieszkanie, prace, dzieci dookoła. Ale znowu odwołuje się tu do tej elastyczności. Do tego na przykład by odważyć się w inny sposób siebie adorować – na przykład miłymi smsami wysyłanymi w ciągu dnia – choćbyśmy nawet siedzieli obok siebie przy biurku. Dobrze jest też dbać o siebie, tak byśmy czuli się atrakcyjni. To może być trudne, bo na homeoffice zwykle siedzi się w dresie lub dole od pidżamy. Ale warto jednak dbać o to by nasz wizerunek był pociągający dla naszych partnerów. Zresztą ma to też walor osobisty, bo zadbani sami czujemy się lepiej i bardziej pewni siebie. Powiem coś na koniec co może jest trywialne. Ale kiedy spędzamy tyle czasu ze sobą to nie wolno nam zapominać o szacunku do siebie nawzajem, o szacunku do odrębności partnera/partnerki i tego, że on/ona (tak jak i my) czasem potrzebuje być sam. Czasem może być nami zmęczony (i my nim). Warto dbać o jakość rozmowy – czyli odzywać się do siebie kulturalnie, miło i ciepło. Ktoś powie, że to trywialne, ale wiem, że kiedy jesteśmy w stresie, albo coś nas frustruje zapominamy o tym, że słowa mają moc i potrafią burzyć, ale na szczęście i odbudowywać relacje.

grafika: Ada Graf