13.06.2020

Sztuka tulenia

Amerykańska psychoterapeutka Virginia Satir napisała kiedyś: „Zalecana dzienna dawka uścisków to: cztery, by przeżyć, osiem, by zachować zdrowie i dwanaście, by się rozwijać”. Na czym polega siła tulenia? To najczystsza forma bliskości, która ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie fizyczne i emocjonalne. Tulenie to gest, który warto pielęgnować i uczyć go od pierwszych dni życia.

Wiele badań naukowych z XX wieku jasno pokazują, że poświęcenie uwagi jedynie fizycznemu rozwojowi dziecka, jak karmienie, przewijanie, ciepły dom, nie gwarantuje mu zdrowego rozwoju. Dopiero w połączeniu z dbałością o bliskość i siłą tulenia, możemy mówić o pełnym, zdrowym rozwoju dziecka w domu pełnym miłości. Gest tulenia zapewnia dziecku nie tylko poczucie bezpieczeństwa, bezwarunkowej miłości i poczucie własnej wartości, ale także zapewnia mu relaks i obniża poziom stresu i lęku.

Z naukowego punktu widzenia, za niezwykłą wartość tulenia odpowiedzialny jest mózg, który wydziela wtedy oksytocynę, tzw. hormon przywiązania. To właśnie on bezpośrednio oddziałuje na ciało migdałowate, czyli część mózgu, która odgrywa kluczową rolę w przetwarzaniu bodźców emocjonalnych. Hormon oksytocyny wytwarzany jest już w czasie porodu. Zarówno przez organizm matki i dziecka. Hormon też jest także wytwarzany podczas karmienia piersią, co sprawia, że więź matko-dziecko jest niezwykle silna już od pierwszych wspólnych chwil. Badania naukowe jasno wskazują, że tulone noworodki, czyli te z częściej wyzwalaną oksytocyną, rosną szybciej, mają wyższą odporność na choroby i szybciej przybierają na wadze (w zdrowy sposób).

Przytulanie to także jeden z podstawowych sposobów łagodzenia bólu, również dzięki oksytocynie. Powoduje ona spadek napięcia w organizmie i zmniejsza wytwarzanie hormonu stresu. To właśnie niski poziom kortyzolu (hormonu stresu) w pierwszych tygodniach i miesiącach życia, pozwala dziecku na prawidłowy rozwój połączeń między neuronami. Przytulenie dziecka podnosi w jego mózgu poziom endorfin, czyli opioidów, które odpowiadają za odczucie przyjemności. Mają też działanie przeciwbólowe i wzmacniają układ immunologiczny maluszka.

Asystenci przytulania

Niezwykłe korzyści płynące z tulenia, powinny być naszą codzienną przypominajką, by brać w ramiona nasze dzieci jak najczęściej. Pierwsze dni życia noworodka w domu to czas pełen szczęścia, ale także nowych emocji i układania nowego rytmu życia wszystkich domowników. Dbałość o bliskość z maleństwem to podstawowa forma okazywania troski i miłości. Warto zadbać także o to, by dzidziuś był otoczony jak najbardziej naturalnymi i delikatnymi tkaninami. Kiedy tulimy dziecko lub układamy je do snu, nieocenioną pomocą jest kocyk, który dba o odpowiednią ilość ciepła i poczucie błogości maleństwa.

Odpowiedni kocyk, który będzie z maleństwem od pierwszych dni życia, powinien mieć odpowiedni skład. Świetny model znajdziesz w kolekcji marki Poofi, bo składa się w 100 % z bawełny organicznej. Ponad to, ma fakturę łudzącą podobną do naturalnego kaszmiru. Jest tak delikatny, że łagodnie otula dziecko i staje się nieodłącznym kompanem każdego tulenia. Kocyk jest lekki, więc bez problemu zawiniesz w niego maleństwo na spacer w głębokim wózku.

Poofi bardzo dobrze znają wartość tulenia, więc zadbali także o przytulanki dla dzieci z prawdziwego zdarzenia. Ich flagowym przytulakiem jest ośmiornica z wieloma miękkimi mackami. Dostępna jest w trzech rozmiarach, a jej macki są tak dostosowane do rozmiaru dłoni dziecka, że nawet małe dzieci z dużą łatwością chwycą ośmiorniczkę. Oryginalny kształt, bo nie miś ani króliczek, okazuje się być przytulanką idealną, bo ilość macek sprawia, że ukochane tulasy nie mają końca: podczas zabawy, oglądania bajek, czy słodkiego zasypiania.

Przytulajmy siebie i dzieci jak najczęściej i bez powodu. Sztuka tulenia to najprostsza i najzdrowsza droga do zdrowego i stabilnego rozwoju dziecka w otoczeniu pełnym miłości. Nie ma lepszego prezentu, niż codzienny zastrzyk oksytocyny, zarówno w ramionach rodziców, jak i ukochanych przytulanek. Na zdrowie!

Za porcję wspaniałego przytulania dziękujemy Marcie oraz jej rodzinie.

zdjęcia: Aneta Zamielska